piątek, 11 sierpnia 2017

Powrót do portu i przegrana walka z okazałą rybą...

Dnia 10.08.2017r znowu pojechałem pospinningować nocą do portu, ale tym razem od strony opaski. Nie byłem sam nad wodą i jeszcze dwie osoby wybrały się też na nocne spinningowanie. To jednak nie jest ważne, bo w ciemnościach przegrałem walkę z czymś na prawdę dużym. Prawdopodobnie był to olbrzymi sandacz... zresztą zobaczcie sami :)
...

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nocny sandaczyk i boleń z ujścia portu Cigacice

Środek tygodnia, a ja z wieczora w porcie przy miejscowości Cigacice. O ile jak było jeszcze widno nie liczyłem na jakieś specjalne wyniki. To po zapadnięciu zmroku mogłem spodziewać się boleni i sandaczy, bo znam doskonale to łowisko i po prostu wiem jak i kiedy żerują tam ryby. Ten wypad wędkarski utwierdził mnie tylko w tym, że wiem o czym mówię. Nocą dało słyszeć się żerowanie ryb od strony napływu przy "cyplu".... To musiały być sandacze, albo bolenie. Łowiłem tradycyjnie na wobler Gloog model Nike. Oczywiście zabrałem ze sobą kamerę i dlatego zamiast rozpisywać się, zapraszam na krótki film z tego wypadu :)
...

środa, 26 lipca 2017

XXIII Puchar Lata - zawody spinningowe - Odra w m. Cigacice 23.07.2017r - pechowiec jestem

No to nie mam najlepszych wieści dla czytelników mojego bloga. W zeszłą niedziele wystartowałem w kolejnych zawodach okręgowych, które były na odrze w Cigacicach. Tradycyjnie nie dane było mi wystartować wypoczętym, bo od razu po nocnej zmianie w pracy, pojechałem na tą imprezę spinningową. Lekko podwyższony stan wody rokował bardzo dobre wyniki. W zawodach wystartowało 38 seniorów i 4 juniorów. Zawody spinningowe "Puchar Lata" to dość prestiżowa impreza i dlatego dziwię się, że była aż tak mała frekwencja. Byłem technicznie i mentalnie przygotowany do tego, że będę punktował około wymiarowymi kleniami, a jak pojawi się żerujący boleń to spróbuję dopiero wtedy go dorwać. Po ostatnich opadach deszczu dojazd do główek był mocno utrudniony i pewnie dlatego z miejsca zbiórki widziałem tylko jedną ostrogę zajętą przez grunciarza. Wylosowałem ostrogę o numerze 16... Hehe pech chciał, że to właśnie na tej główce był spławikowiec :) Niby bardzo ważne zawody, a ja już na starcie byłem na gorszej pozycji, bo rybki pewnie były przepłoszone przez kolegę, który na szczęście zwinął chociaż jedną gruntówkę jak go poprosiłem o to, aby móc przez pierwsze 30 minut zawodów porzucać chociaż przy warkoczu. Widziałem, że drobnica oczkuje przy powierzchni i jest co jakiś czas rozpędzana przez drapieżniki. Bardzo dobrze to wróżyło. W ciągu pierwszych 10minut łowienia na smużaka zauważyłem jak coś sporego podniosło się do powierzchni. Nogi jak z waty, a ryba przy samym woblerku zrobiła nawrót. Miałem taką sytuacje w sumie 3 razy i jestem pewien, że jakbym tylko wyjął te ryby to byłbym na podium. Smużak tak mnie wkurzał, że założyłem mini obrotówkę firmy Lukris. Miałem jedno branie, ale za to na brzegu wylądował ledwo wymiarowy kleń, więc już nie byłem na zero. Na jednej z ostróg zaczął ganiać boleń na samym szczycie przy warkoczu. Posłałem mu sprawdzony wobler firmy Oleix i jakiś metr od brzegu uderzył mi z wielką furią w przynętę. Co zaowocowało gejzerem na powierzchni wody i widokiem płetwy ogonowej, która machnęła mi na do widzenia. Skurkowaniec nie zaciął się!!!! To już było za dużo na moje nerwy i musiałem odpocząć. Pogoda psuła się i zrobiłem kilka rzutów kontrolnych za okoniem. Dało mi to wymiarowego pasiaka i drugą rybę na mojej karcie startowej. Jakieś dwie godziny przed planowym końcem łowienia, złożyłem wędkę i poszedłem zdać swoją kartę do kapitanatu. Spowodowane było to bardzo złym moim samopoczuciem i bólami w klatce piersiowej, które były pewnie spowodowane brakiem snu i skrajnym wymęczeniem wynikającym z tego. Upał to tylko spotęgował. Ostatecznie zająłem dopiero 17 miejsce co mocno mnie przygnębia. O dobry wynik dosłownie otarłem się i mogę tylko starać się przeanalizować ten dzień i wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość. Te odprowadzania smużaka bardzo mnie zastanawiają, bo zazwyczaj następuje "cmoknięcie" w przynętę i dopiero wtedy ewentualnie spudłowane zacięcie. Tego dnia przyglądały się tylko tej przynęcie i nie decydowały się na atak. Na koniec wspomnę, że zwyciężył mój dobry znajomy Grzegorz Woźniczka, który co tu dużo pisać.... zmiażdżył swoim wynikiem konkurencje. Poniżej kilka zdjęć i tabela z wynikami z zawodów.
...

P. S.
Na następnych może wypadnę lepiej ;)

czwartek, 20 lipca 2017

Nic mi ostatnio nie bierze...

Coś ostatnio nie mam szczęścia do rybek. W zeszłą sobotę pojechałem na 4 godziny na odrę w m. Cigacice, aby zrobić sobie rozpoznanie przed zbliżającymi się zawodami. Dzień zakończył się złowieniem tylko jednego trochę ponad wymiarowego bolenia oraz dwoma bolkami, które spadły od razu po braniu. Czyli raczej nie mam żadnego planu na zawody 23 lipca. Dwa dni później pojechałem z kolegą na odrę na wysokości miejscowości Brody i po raz kolejny klapa. Kumpel złowił takiego z 30cm jazika, a ja tylko okonka. Nie miałem żadnego brania bolenia, ani klenia. Wisienką na torcie był mój wczorajszy wypad nad odrą w m. Bytom Odrzański, który był po nocnej zmianie w pracy. Zrobiłem sporo kilometrów i udało mi się wypracować tylko jednego małego bolenia i dwa bolki, które odprowadziły tylko przynętę do samego brzegu. Ostatnio nie wiem co się ze mną dzieje, bo od dawna nie miałem aż tak słabych wyników przy nastawianiu się na przecież tak pospolite gatunki jak klenie i bolenie... Pozostaje mi nadzieja, że na niedzielnych zawodach wróci forma i wiara we własne wędkarskie umiejętności :)

sobota, 8 lipca 2017

Odra w m. Bytom Odrzański - klenie i bolenie

Jako kolejarz mam ten przywilej, że mogę pociągami jeździć prawie za darmo i postanowiłem to wykorzystać. Pojechałem na rybki pociągiem do miejscowości Bytom Odrzański, która jest położona nad moją kochaną odrą. Byłem pierwszy raz w życiu tam i dlatego większość czasu poświęciłem na "zwiedzanie" ostróg, aby przy kolejnej wyprawie wiedzieć, które są najlepszy i na nich właśnie skupić się. Oczywiście jako zwykły śmiertelnik byłem po nocce w pracy i dlatego dość mocno wymęczony i śpiący nad wodą. Nie przeszkodziło mi to jednak w złowieniu w sumie 8 kleni, 4 boleni i szczupaczka. Tradycyjnie relację z tego dnia zamieściłem na YT. Nie ma co, za dużo rozpisywać się... zapraszam do obejrzenia filmiku z tego dnia :)
...

wtorek, 4 lipca 2017

Bardzo mało czasu na ryby...

Witam!
Ostatnio dostałem kilka zapytań, o to czy aż tak słabo ryby biorą, czy jednak mi w tym roku nie idzie, że tak mało postów i filmów na youtube.com. Odpowiedź jest na to pytanie bardziej złożona niż mogłoby się wydawać. Z tego co widzę głównie na facebook.com. To większość osób łowi więcej okazałych ryb niż ja w ogóle jestem nad wodą z wędką. I tu jest "pies pogrzebany". W czerwcu np. na moim kanale YT zamieściłem tylko 3 filmiki, a jak myślicie ile razy byłem w dzień nad wodą??? Także tylko 3 razy i to miejsca wybierałem takie co najbliżej lub dojazd dobry. Próby nocnego spinningu były natomiast 4, z czego aż 2 razy dopadł mnie deszcz. Na przykładzie tego miesiąca można doskonale zobaczyć, że jednak cierpię na bardzo ograniczoną ilość czasu, który mogę poświęcić na moje hobby. Może przez to mój blog i kanał na YT, będą bardziej bliskie osobą, które tak ja nie cierpią na nadmiar wolnego czasu lub pieniędzy, które mogą przeznaczyć na sprzęt wędkarski lub wyprawy spinningowe. Nie mam nawet żadnej możliwości, aby być nad wodą o świcie, bo ja i moja kobieta pracujemy na różne zmiany i musimy zamieniać się opieką nad naszą córką. Jak ja mam wolne to ona pracuje i na odwrót. Myślałem, że dam radę jeździć na ryby po nockach w pracy, gdy moja druga połówka ma wolne. Tu okazało się, że jednak myliłem się, bo jestem już chyba za stary, aby po 12 godzinnej nocnej zmianie w pracy. Jechać koło 9 godziny rano na ryby. Wczoraj jak wróciłem z nocki, zacząłem szykować sprzęt i niestety zasnąłem. Obudziłem się koło 16 godziny i musiałem zająć się domowymi obowiązkami zamiast rybkami... Muszę mocno zawziąć się sam w sobie i jednak pojechać gdzieś nad wodę :) Zazwyczaj zostają mi tylko kilkugodzinne szybkie wypady gdzieś blisko nad wodę. Tradycyjnie na blogu piszę o wszystkich moich wędkarskich poczynaniach...

piątek, 30 czerwca 2017

Cztery bardzo krótkie nocne wypady w czerwcu i nadal bez sandacza...

Czerwiec dobiega końca, a ja muszę przyznać się, że cztery razy łowiłem po zmroku w tym miesiącu i nie udało mi się przechytrzyć żadnego sandacza. Dwa razy zaraz po zmroku zaczynało padać to musiałem wcześnie "awaryjnie" kończyć łowienie, a dwa razy zostałem nad wodą do nawet 1 godziny w nocy. Jakoś tegoroczny czerwiec był dla mnie bardzo mało łaskawy. Dziwię się, że nawet jakiegoś nocnego bolenia nie udało mi się złowić. Łowiłem na moje ulubione Gloogi Nike 10cm, które zazwyczaj przynosiły mi szczęście. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się fajnie nocą pospinningować...