piątek, 27 stycznia 2017

Mój ulubiony smużak "żuczek" - ręcznie zrobiony - paul van black

Łowienie kleni, jazi i boleni z powierzchni to olbrzymia frajda. W najupalniejsze dni często bywa tak, że tylko mały wobler typu "smużak", potrafi uratować przed wyzerowaniem. W moich pudłach z przynętami jest wiele tego typu przynęt, które są w mojej ocenie często przereklamowane i raczej będą tylko rdzewiały. Obecnie największym zaufaniem darzę "smużaki" takie jak na zdjęciu, które są ręcznie robione przez znajomego wędkarza, który uchodzi w wielu kręgach za mistrza łowienia odrzańskich kleni. Bardzo wielu zawodników w Okręgu Zielonogórskim tak jak ja, ma te przynęty w swoich pudłach oraz nad wodą przy wypadach rekreacyjnych zdarzało mi się spotkać osoby, które też bardzo zaufały tym "żuczkom". Woblerek przy mikro rozmiarach potrafi lecieć na odległość nawet ponad 20m i jest często atakowany już w momencie zetknięcia z wodą. Ta przynęta bardzo delikatnie pracuje na powierzchni i zostawia ślad na wodzie tzw. smuży. W najszybszym nurcie nie wykłada się na boki i nie wpada w tzw. "korkociąg". To jest moja "tajna broń" na zawody spinningowe, podczas których o zwycięstwie będą decydowały pojedyncze klenie lub małe bolenie, które często atakują także tego "smużaczka". Wadą tej przynęty jest to, że podczas dni z silnym wiatrem bardzo ciężko łowi się na to oraz to, że musimy liczyć się z wieloma spudłowanymi braniami. Często jest tak, że widzimy jak ryba płynie za przynętą i po ataku spada po chwili z wędki. Ja robię tak, że zakładam ultra cienkie i ostre kotwiczki, a ryb nie zacinam. Czekam aż poczuję ją na kiju i wtedy dopiero delikatnie "przycinam". Ważne, aby stosować cienkie żyłki, małe agrafki i łowić na wędki o pełnym ugięciu.

Jak dla mnie najlepsze smużaki (żuki) na klenie - od producenta "paul van black" 
...

Smużak na klenie i bolenie

Polecam tego "żuczka"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz