niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie sezonu 2017

Pora na uczciwe podsumowanie sezonu wędkarskiego 2017. Nie zamierzam jakoś upiększać tego jak ten rok faktycznie wyglądał. Ogólnie powiedziawszy nie należał on do zbyt udanych. Zdecydowały o tym w mojej ocenie dość wysokie stany odry oraz to, że dałem się trochę wciągnąć w rywalizację internetową. Co skutkowało wieloma wypadami wędkarskimi bez swoistego luzu, który często pozwalał mi osiągać dobre wyniki. Muszę wspomnieć też o tym, że rozszerzyłem swoją działalność o prowadzenie kanału na Youtube.com. Na moich filmikach starałem się pokazywać całą prawdę jak łowię i czym jest dla mnie wędkarstwo. Zdecydowana większość widzów doceniła moje działania wieloma pozytywnymi komentarzami i subskrybowaniem kanału, a ci co chcieli mnie hejtować zostali poblokowani lub "zgaszeni" przeze mnie wieloma mocnymi argumentami, których nie potrafili odeprzeć. Jeżeli chodzi o zawody wędkarskie to po rewelacyjnym sezonie 2016. Przyszła pora na gorsze starty. Żałuję, że nie nagrywałem relacji z zawodów, bo mógłbym prawie każdy filmik nazwać "mam pecha i tyle". Ryby autentycznie spadały mi z haka lub przy łowieniu na smużaki, robiły tylko nawrót przy samej przynęcie. Niestety wędkarstwo bardzo uczy pokory i trzeba z tym pogodzić się....
...
Styczeń 2017
Zacząłem od nieudanego wypadu pstrągowego (rzeczka była zamarznięta), następnie pojechałam dwa razy na "Cegielnie" w Zielonej Górze. Gdzie na blaszkę podlodową przechytrzyłem pierwszego dnia ładnego okonia oraz dwa mniejsze, a podczas kolejnego wypadu upolowałem tylko 4 nieduże okonki. Za to miałem kolosalnego okonia na kiju, którego straciłem tylko przez to, że wyrąbałem siekierą za mały przerębel. Połowiłem także na jeziorze w m. Lubięcin i złowiłem tam 19 okonków także na blachę.
Styczniowy garbus z Cegielni.
 LUTY 2017
Tylko dwa razy nad wodą. Pierwszy wypad był za pstrągiem na rzeczkę Młynówka Kosierska. Nic tam nie złowiłem. Drugie łowienie to już tradycyjny spinning w porcie w m. Cigacice. Dzień zakończony tylko jednym okoniem. Raczej z nudów w tym miesiącu pojechałem na ryby niż z jakimiś konkretnymi planami. Rozprostowałem kości chociaż.
Jedyna ryba w Lutym
MARZEC 2017
Już powoli czuć wiosnę w powietrzu. Stare kości najpierw rozprostowałem nad łowiskiem "dzika ochla" w Zielonej Górze. Upolowałem tam 3 pasiaki. Głodny łowienia wybrałem się także nad jedno odrzańskie starorzecze i nic nie złowiłem. Pod koniec miesiąca pojechałem na typowe odrzańskie łowienie z małymi kleniowymi wobkami... jak szło przewidzieć nie złowiłem żadnego klenia a za to dwa bolenie. 
KWIECIEŃ 2017
Z bratem pojechałem na pstrągi i od razu złowiłem takiego potokowca około 35cm, a on 4 mniejsze. Następnie chciałem złowić jakiegoś okonka na starorzeczu i zakończyło się tylko małym szczupaczkiem. Ostatni kwietnia tak wypadał, że można było łowić bolenie, więc pojechałem i złowiłem dwie przyzwoite sztuki nieopodal miejscowości Milsko. W kwietniu nad wodą byłem tylko 3 razy.
Boleń złowiony ostatniego dnia kwietnia nad odrą m. Milsko.
MAJ 2017
Rozpocząłem od bardzo nieudanych dla mnie zawodów 1maja. Impreza odbyła się na prawie powodziowej wodzie, a na dodatek organizator pierwszy raz dopuścił do łowienia port w Cigacicach. Wielu zawodników nie zabrało ze sobą nawet jednej okoniowej przynęty, a przy tych warunkach łowienie okoni w porcie było dobrą taktyką. Pod koniec miesiąca odbyły się kolejne zawody tym razem nad odrą w m. Przewóz, na których poszło mi lepiej, bo złowiłem bolenia, który dał mi 10 miejsce. Maj był wybitnie boleniowym miesiącem dla mnie. Przechytrzyłem w sumie 21 boleni. Na rybach bylem 7razy prywatnie. Kilka ciekawych filmików zamieściłem na YT.
CZERWIEC 2017
Spokojny miesiąc nad odrą bez jakiś rewelacyjnych wyników. Ot takie standardowe bolenie i klenie brały. W tym miesiącu ostatecznie przekonałem się do nowej rewelacyjnej boleniowej przynęty w moim arsenale. Mowa o woblerze "mini bleak" firmy Oleix. Na prawdę polecam każdemu.W czerwcu byłem 7 razy nad wodą z czego 4razy nocą. Niestety żadnego nocnego sandacza nie złowiłem.
Boleń złowiony 1 czerwca.
LIPIEC 2017

Niby początek sezonu sumowego. Mi nie chciało chodzić się za wąsami, a skupiłem się na klenikach i bolkach. Wystartowałem w zawodach i zająłem dopiero 17 miejsce. Pierwszy raz w życiu pojechałem na odrę w m. Bytom  Odrzański i na prawdę pięknie połowiłem. Upały nie dawały żyć, a ryby słabo żerowały. Byłem 6 razy nad wodą.

SIERPIEŃ 2017
Pierwszy nocny spinning w porcie m. Cigacice z wynikiem boleń i sandacz. Kolejna nocka to przegrana walka z jakąś ogromną rybą. Na osłodę zająłem 6 miejsce w zawodach okręgowych i ostatecznie zdobyłem 6 miejsce w klasyfikacji o Mistrzostwo Okręgu. Kolejne zawody w m. Radnica to była porażka dla mnie. Z kolegą pojechałem nad odrę w m. Kłopot gdzie złowiłem potężnego bolenia. 
Boleń 70+ z Odry m. Kłopot
 WRZESIEŃ 2017
Miesiąc, w którym miałem upragniony urlop, podczas którego jeździłem na ryby bardzo intensywnie. Złowiłem sporo szczupaków z czego niestety większość była niewymiarowa. Pojechałem pierwszy i jedyny raz w tym roku na zawody mojego klubu WKS Rapa Zielona Góra i zdecydowanie wygrałem je. Łowiąc dwa szczupaki. Podczas nocki złowiłem ładnego 73cm sandacza. Na zakończenie urlopu wyholowałem olbrzymiego sandacza (97cm), który był niestety podhaczony za grzbiet. Ogólnie ten miesiąc był najlepszy w sezonie.
97cm - podhaczony - odra ujście portu m. Cigacice
PAŹDZIERNIK 2017
Bardzo zawzięcie polowałem na sandacze. Niestety bez żadnych dobrych wyników. Prześladowały mnie małe ryby lub absolutnie nic nie brało. Umówiłem się ze znajomymi z Bytomia Odrzańskiego na sandacze na ich tajnych główkach. Co ciekawe zadziałało prawo frajera, bo w pierwszym rzucie złowiłem wymiarowego sandacza, a później już nic. Utrzymywał się podwyższony stan odry i dlatego łowienie było na prawdę trudne. 
Pierwszy rzut na tajnych główkach w okolicach m. Bytom Odrzański
LISTOPAD 2017
Wysoka woda i same drobne szczupaki i sandaczyki. Niby czas największych drapieżników, ale nie w moim przypadku. Najciekawsze było to, że port w Cigacicach i okoliczna odra były tak obstawione, że nie szło wcisnąć się. Muszę zwrócić uwagę, że 100% moich znajomych, którzy tam łowili.... złowione sandacze zabrało do zjedzenia. Ogólnie sporo ryb dostało tam w łeb. Nawet niewymiarowe sandacze trafiały się w siatkach podczas kontroli straży rybackiej. 
Same drobne brały.
GRUDZIEŃ 2017
Raz tylko pojechałem na ryby i po chwili uciekłem, bo zaczęło wiać i sypał mocno śnieg. Kilka dni później moja kobieta miała nie ze swojej winy stłuczkę autem. Co definitywnie zakończyło sezon. Samochodzik został unieruchomiony i czekał na oględziny w celu wyceny szkody. Nie chciało mi się jeździć na ryby autobusem lub pociągiem. Pochowałem sprzęt i czekam na kolejny sezon. 
..........................................
Podsumowując sezonu 2017:
62 - tyle razy byłem na rybach (łącznie z zawodami i chwilowymi wypadami) (67 sezon 2016)
Jeżeli chodzi o ilość złowionych ryb to w mojej statystyce są uwzględnione wszystkie wg gatunku czyli także te niewymiarowe lub złowione przypadkiem w czasie trwania okresu ochronnego.

- okoń 76 szt
- boleń 40 szt
- pstrąg potokowy 1 szt
- kleń 23 szt
- sandacz 11 szt
- szczupak 41 szt

Podsumowanie sezonu 2016

sobota, 30 grudnia 2017

Ponton Kolibri 3m dlight - połowa planu zrealizowana

Na Allegro kupiłem ponton wędkarski firmy Kolibri model Dlight długości 3m. Jak już wcześniej wspominałem na łamach mojego bloga wędkarskiego. Zamierzam w sezonie 2018 rozpocząć nowy dla mnie etap w dziedzinie spinningu. Czyli łowić z pontonu na odrze, a nie jak dotychczas tylko z brzegu. Ów ponton wybrałem, gdyż ma bardzo pozytywne opinie wśród wędkarzy, twardą podłogę, zrobiony z bardzo mocnego materiału oraz jest wyposażony w kil. Po próbnym rozłożeniu w mieszkaniu zaraz po dostawie. Muszę przyznać, że sprawia wrażenie na prawdę bardzo solidnego i spełniającego moje oczekiwania. Rozkładałem go w 20 minut i drugie tyle składałem, więc nad wodą będę potrzebował około godzinę na obydwie operacje, bo przecież będę musiał go donieść nad wodę i zamontować jeszcze silnik. Wracając do silnika. To jest drugi etap mojego planu. Ponton jest, więc teraz pora na wybór odpowiedniego silnika zaburtowego spalinowego. Najpoważniej rozważam dwie opcje, czyli zakup nowego silnika o mocy 5KM najprawdopodobniej firmy Tohatsu lub zakup jakiegoś używanego o mocy do 10KM, z których najbardziej podobają mi się te firmy Yamaha o mocy 8KM. Bardzo trudny wybór, bo z jednej strony trochę boję się kupować jakiś używany, który może w każdej chwili rozlecieć się mi, a z drugiej strony kupując nowy o wiele droższy będę zmuszony do dłuższego tyrania na półtora etatu, aby zarobić na tą "przyjemność". Cholera!!! Nie zamierzam pływać daleko, a zaledwie do kilku kilometrów od miejsca wodowania pontonu i dlatego nie zależy mi na jakimś wypasionym sprzęcie i pływaniu w ślizgu, więc może i lepiej kupić za jakieś 2tys. zł. używaną Yamahę 8KM i tak samo cieszyć się wędkarstwem, bez dodatkowych miesięcy tyrania w dwóch zakładach pracy??? Nie jestem już taki młody i boję się, że nie dam rady wytrzymać 28 godzin pracy w ciągu 1,5 doby. Niestety mam w jednym miejscu tak ułożony grafik w styczniu. Nie myślałem, że będę miał aż takie dylematy z wyborem silnika do mojego pontonu. Na szczęście mam jeszcze parę miesięcy, aby zdecydować się. Na myśl o obławianiu najlepszych miejscówek na odrze z pontonu... aż mi serce mocniej bije, bo będę mógł poznać tą rzekę na nowo. No i dobrać się do tych ryb, które z brzegu są prawie nieosiągalne. Ważne jest dla mnie też to, że skończą się mordercze eskapady przez nadodrzańską dżunglę, która charakteryzuje się czasami prawie dwumetrowymi pokrzywami lub trzcinami tak gęstymi, że ciężko przedrzeć się. Zachęcam do śledzenia mojego bloga oraz kanału z filmami na Youtube.com
...
Ponton Kolibri dlight 3m
Kolibri

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Plany na przyszły sezon i nowa praca...

Od kilku lat marzę o tym, aby łowić na odrze z pontonu lub łódki. Zawsze jednak wypadały mi jakieś "pilniejsze wydatki",  które nie miały żadnego związku z moim hobby. Jak to mówią "samo życie". Postanowił tym razem nie rezygnować z takich moich "dziecinnych marzeń" i poszukać jakiejś dodatkowej pracy, z której pieniądze będą odkładane na zakup pontonu i silnika spalinowego pod odrę. Nie chcę czekać aż mnie jakieś powikłania cukrzycowe dopadną. Dlatego już jutro będę podpisywał umowę o pracę na pół etatu w... Biedronce. Kiedyś potrafiłem tyrać po 300godzin w miesiącu i dlatego jestem pewien, że i tym razem uda mi się pogodzić pracę na cały etat w PKP z pół etatu w "biedrze". Najważniejsza jest organizacja czasu w taki sposób, aby zostawały na sen chociaż 4 godziny w ciągu doby. Szczerze powiedziawszy trochę brakuje mi pracy fizycznej. Celowo wybrałem pracę w markecie, bo tam mnie chociaż nikt nie oszuka z wynagrodzeniem. Z doświadczenia życiowego wiem, że lepiej tam niż u tzw. "prywaciarzy" gdzie ryzyko nie dostania wypłaty jest duże, a prawie pewne to, że pieniędzy mniej się dostanie niż powinno, bo "BOSS" najczęściej zapłaci tyle na ile jego zdaniem pracownik "zasłużył", a bzdety takie jak praca na umowę lub stawki minimalne go nie dotyczą. Postawiłem sobie za cel kupienie pontonu 3m z twardą podłogą i kilem firmy "Kolibri" oraz nowego silnika firmy Tohatsu 5KM. Myślę, że do maja uda mi się ten cel osiągnąć jeżeli nic mi nie wypadnie. No chyba, że nie jestem już taki młody, aby porywać się na taką godzinówkę w miesiącu :) Mogę w dużym stopniu zrezygnować na te kilka miesięcy z życia prywatnego i wędkarstwa, aby móc w sezonie poznawać moje łowisko na nowo i próbować dobrać się do tych ryb, które jest ciężko z brzegu złowić. Przy okazji może uda mi się trochę kilogramów zrzucić, bo ponton mi się na brzuchu robi.


czwartek, 7 grudnia 2017

Zamieniłem puchary na świder do lodu.

W końcu udało mi się sprzedać puchary i statuetki, które wygrałem na różnych zawodach wędkarskich. Już mnie trochę irytowały one, bo zajmowały tylko miejsce w domu i zbierały kurz. Dzisiaj pojechałem do jednego sklepu wędkarskiego, aby zakupić za uzyskane pieniążki świder do lodu śr. 15cm producent Traper. Zawsze było mi szkoda pieniędzy na takie niepewne zakupy, więc sezon podlodowy często olewałem. Tym razem będzie inaczej... niecierpliwie czekam na zimę :)
...

...

wtorek, 5 grudnia 2017

Kanapka, glukometr i insulina - kolejny sezon wędkarski będzie ciekawy

Chyba porządnie wpadłem, bo po wynikach badań i rozmowach z lekarzem stwierdzono u mnie cukrzycę. Po tygodniowym pobycie w szpitalu i rozmowach z pacjentami oraz tym co dowiedziałem się od pielęgniarek i lekarza. Wyłonił mi się dość ciekawy obraz mojej sytuacji, z którą muszę się jednak pogodzić. O ile historię, w których cukrzyca jest uleczalna można wsadzić sobie między "internetowe bajki". To prawda wygląda całkiem inaczej. Po pierwsze: cukrzyca jest nieuleczalna i zostanie ze mną do śmierci, a po drugie: jestem mocno narażony (by nie rzec skazany) na szereg bardzo utrudniających życie powikłań, które mogą doprowadzić do dość męczącej i powolnej śmierci. Tylko zmieniając drastycznie tryb życia i przyjmując insulinę. Mogę opóźnić lub wykluczyć (chyba): ślepotę, amputacje kończyn, zapadnięcie w śpiączkę itd. itd.... Do czego zmierzam? A do tego, że mocno wpłynie to za pewne na moje "życie wędkarskie", bo nie będę mógł już tak pewnie przemierzać w samotności dzikie odrzańskie ostrogi. Nawet w wypadku startu na zawodach będę musiał zabrać ze sobą zastrzyki i coś do jedzenia. To mocno nie pasuje do mojego stylu bycia. Zabawne jest to, że w mojej diecie powinny znajdować się na dość wysokim miejscu ryby. No to teraz zostanę "mięsiarzem z zalecaniami od lekarza" (żart). Będę miał kolejny argument w moich regularnych potyczkach z pierdol*iętymi wyznawcami C&R, których mózgi już dawno przestały działać na prawidłowych obrotach, a którzy są generalnie mocni tylko w "wirtualnym świecie", a w wielu sytuacjach dodatkowo reprezentują pewnie tą grupę, co pomimo już dojrzałego wieku nadal mieszka z rodzicami i przez to nie zna chyba prawdziwego życia... Bo jak można nazwać kogoś kto czepiał się zabicia przeze mnie 5 ryb w ciągu sezonu?? Wracając do głównego tematu mojego posta czyli cukrzycy... z wędkarstwa na pewno nie zrezygnuję,a muszę tylko trochę "łagodniej" do tego hobby podejść i nie dać się wciągnąć w internetowy zawody "kto ma dłuższego". Jedyne prawdziwe zawody wędkarskie, to te nad wodą, które odbywają się na ściśle określonym łowisku wg regulaminu. Jeżeli sytuacja zawodowa nie zmieni się to w kolejnym sezonie chciałbym poszerzyć swoje horyzonty, o odrzański spinning z pontonu....
...

sobota, 25 listopada 2017

Nocny spinning w porcie m. Cigacice - 24.11.2017r

Wczoraj nie planowałem jechać na ryby, ale zadzwonił znajomy i zaproponował, aby jechać koło 20 godziny do portu i porzucać za sandaczem. Nie miałem żadnego brania w ciągu około 1,5godz łowienia, a  Łukasz złowił dwa trochę ponad wymiarowe sandacze na głębiej schodzący wobler. Tym akcentem, zakończyłem prawdopodobnie moje wyprawy spinningowe w tym roku. Choć kto wie... może pogoda i w grudniu dopisze, a ja pojadę jeszcze gdzieś ze spinningiem. Jak na razie to mam dość i wolę posiedzieć w domu :)

Stan Odry (stacja Cigacice): 257cm
Temperatura wody:  6,3°C
....
Łukasz S. i jego sandacze z portu - 24.11.2017r

piątek, 24 listopada 2017

Dwa dni z bocznym trokiem... 22/23 listopada

Pierwszego dnia pojechałem nad starorzecze Bobrowniki. Pudełko z paprochami i delikatna wędka. To w zupełności mi wystarczyło. Nad wodą było parę osób i z tego co zaobserwowałem. Spławikowcy dość regularnie łowili jakieś płotki, a spinningiści nic. W ciągu dwóch godzin łowienia i obserwowania "konkurencji" widziałem tylko jeden hol okonka. Sam byłem niewiele lepszy, bo w ciągu całego wypadu "wymordowałem" tylko jednego okonia na boczny trok i nie miałem nawet żadnych skubnięć. Było bardzo spokojnie nad wodą i chyba jednak nie wrócę już tam w tym roku.
...
Starorzecze Bobrowniki
Kolejnego dnia t.j. 24 listopada pojechałem na starą odrę koło m. Brody. Z tego dnia to nie mam za bardzo nawet o czym pisać. Obłowiłem to miejsce "po centymetrze" bocznym trokiem i nawet jednego okoniowego brania. Po prostu martwa woda. Nałykałem się tylko świeżego powietrza w płuca i tyle. 

Stara odra m, Brody


sobota, 18 listopada 2017

Główki poniżej i starorzecze Bobrowniki - 17.11.2017r

Ostatnio ostrogi powyżej starorzecza i cypel, nie przyniosły mi wyniku, więc tym razem wyruszyłem na głębokie główki poniżej. Kopę lat tam nie łowiłem, a coś mi mówiło, że warto. W tym roku utrzymują się podwyższone stany odry i dlatego prawdopodobnie nie mogę dobrać się do tych większych ryb z brzegu. Coraz poważniej myślę o zakupie pontonu nad odrę oraz silnika spalinowego, ale to temat na inny post... Obłowiłem "po centymetrze" trzy klatki poniżej ów starorzecza i nie doczekałem się żadnego brania. Było jasne, że z sandaczy nici. Co skłoniło mnie, aby porzucać za jakimś szczupakiem na starej odrze. Kilkanaście rzutów i mam na kiju niewymiarowego "pistoleta"... wypuszczam go... składam wędkę i wracam do domu.

Stan odry (stacja Cigacice): 274cm
Temperatura wody: 7,2°C
...


środa, 15 listopada 2017

Ku*wa spadł!!! Hehe i co z tego skoro same maleństwa biorą...

Na koniec sezonu mocno wziąłem się w garść i bardzo często można spotkać mnie nad odrą. Dnia 14 listopada zaatakowałem główki powyżej starorzecza w m. Bobrowniki i "cypel" przy ujściu ów starej odry. Po całym dniu na nogach i 12 godzinnej nocnej zmianie w pracy... ten wyjazd na rybki był dość szalonym przedsięwzięciem. Jak zombie obławiałem kolejne miejscówki i doczekałem się tylko jednego brania na samym początku łowienia. Później była kompletna katastrofa i z każdą chwilą coraz bardziej chciało mi się spać... chyba już trochę za stary jestem na takie "akcje" i jednak muszę czasami iść po prostu spać, a nie szlajać się nad odrą. Trochę mnie ciekawi co miałem przez chwilę na kiju. Osobiście obstawiam, że był to sandaczyk, bo one tylko ostatnio mi biorą. Pociesza mnie fakt, że moi zaufani znajomi mają też ostatnio mizerne wyniki nad odrą...

Stan Odry (stacja Cigacice): 249cm
Temperatura Wody: 7,2°C
...
Cypel - stara odra bobrowniki
Początek opaski m. Bobrowniki


niedziela, 12 listopada 2017

Odra m. Krępa "w dębach" - 11 listopada 2017 - sandacz

Nie daję za wygraną i nadal uparcie "maltretuję" odrę tej jesieni. Nie zwracając uwagi na wysoki stan wody i kapryśną pogodę. Tym razem poszedłem w tzw. "dęby" czyli głębokie ostrogi jakiś kilometr w górę od przystani. Wiało, padało, wychodziło słońce, znowu wiało itd... Ostrogi nadal pozalewane prawie całe, więc prawidłowe podanie i poprowadzenie przynęty przy łowieniu z brzegu było mocno utrudnione. W pierwszych rzutach miałem delikatne pstryknięcia sandaczowe, a jedynego sandacza wyprawy złowiłem prawie pod sam koniec łowienia. Połasił się na gumę Cannibal na 12g główce. Dobre i to, że chociaż cokolwiek złowiłem... Ciągle wierzę, że złowię w tym roku jeszcze jakąś okazałą rybę :)

Stan Odry (stacja Cigacice): 256cm
Temperatura wody: 8,1°C
...

piątek, 10 listopada 2017

Szybki wypad Odra m. Pomorsko - znowu tylko "zębaty"

Dziś przed nocką w pracy, pojechałem na 2,5 godziny nad odrę poniżej przeprawy promowej w miejscowości Pomorsko. Woda nadal dość wysoka i typowo jesienna pogoda. Dość dokładnie obłowiłem trzy ostrogi i złowiłem tylko jednego szczupaczka. Tradycyjnie łowiłem tylko na gumy Cannibal z główkami 12-25g.
p.s. szczupaczek z filmiku został wypuszczony... :)

Stan Odry (stacja Cigacice): 258cm
Temperatura wody: 8,3°C
...

wtorek, 7 listopada 2017

Odra m. Milsko - chyba muszę zmienić łowisko

Sezon wędkarski 2017 kończy się powoli, a ja pomimo chłodu i mocno podwyższonego stanu Odry. Zdecydowałem się, aby dziś po raz kolejny spróbować upolować sandacza. Nie mam na "mojej odrze" jakiś wybitnie tajnych i rewelacyjnych miejscówek, więc zazwyczaj jeżdżę po prostu blisko i tam gdzie dojazd autem jest względnie dobry. Tej jesieni woda nie jest dla mnie łaskawa i bardzo skutecznie chroni swoje największe drapieżniki podczas moich wypadów wędkarskich. Nad wodą byłem koło 10 godziny i zacząłem łowić od mojego "pewniaka" gdzie w zeszłym roku złowiłem ładnego sandacza i miałem kilka brań. Godzina machania na "tajnej" miejscówce i tylko jedno mocne branie na gumę cannibal 10cm na 25g główce w warkoczu. Jestem przekonany, że był to sandacz, który niestety najwyraźniej "pocałował" tylko przynętę, bo po bardzo pewnym i szybkim zacięciu - spadł mi. Później w ciągu kolejnych 3 godzin łowienia. Wypracowałem tylko jedno branie i małego szczupaczka tym razem pewnie zaciętego. Co tu dużo pisać... cieszę się tym, że chociaż coś złowiłem i jestem przekonany, że każdy na moi miejscu i na tej wodzie - miałby takie samo zdanie co ja. Osoby śledzące mojego bloga wędkarskiego zauważyły, że prześladuje mnie "odrzańska drobnica" :(

Stan wody (stacja Cigacice): 274cm "bez zmian"
Temperatura wody: 8,7°C
...
mały, ale bardzo cieszył
wysoki stan wody


sobota, 4 listopada 2017

Nadal drobnym sandaczem odra tylko śmierdzi... Cigacice 4 listopad 2017

Dzisiaj to było bardzo krótkie łowienie. O świcie zameldowałem się nad odrą w okolicach przeprawy promowej m. Pomorsko. Porzucałem tak z pół godziny bez efektów i zwinąłem się, aby pojechać do Cigacic. Woda jest dość wysoka, a na dodatek pełno zielska płynie i praktycznie prawie co rzut musiałem czyścić przynętę z różnej maści "syfu". Tradycyjnie pomyślałem, że połowię przy ujściu portu, ale zważywszy na weekend. Było tak dużo osób nad wodą, że zrezygnowałem i postanowiłem jednak, że spróbuje szczęścia na wolnych główkach w dół od ów portu. Cannibal fluo na 25 gramowej główce i delikatne pstryknięcie, przycinka i czuję, że coś mam... około 40cm sandaczyk, który był jedyną moją rybą. Co ciekawe w tym krótkim okresie czasu. Miałem w sumie 5 wyraźnych sandaczowych brań. Jeden wcześniej wspomniany sandacz wyholowany, jeden taki może koło 60cm spadł mi przy brzegu robiąc "świece" oraz trzy brania, które najzwyklej w świecie spudłowałem. Jak na te kilka godzin łowienia i bardzo trudne warunki... nie narzekam i wypad był nawet OK.
...

poniedziałek, 30 października 2017

Nowosolski port po robocie i zero...

Trzy godziny spinningowania po nocne zmianie w pracy i żadnego brania w porcie w Nowej Soli. Z plotek, które do mnie docierają można uznać, że najlepsza pora na sandacze w tym miejscu to późne nocne godziny. Muszę kiedyś zrobić tam nockę i przekonać się... Październik okazał się dla mnie bardzo kiepski wędkarsko.

środa, 25 października 2017

Odra w m. Milsko - nadal kiepskie wyniki... mini sandacz

Kolejny wypad nad odrę i nadal jedyne co przychodzi mi do głowy to stwierdzenie, że jestem "amator"... 6 godzin bardzo selektywnego łowienia w niebywałym skupieniu... Próbowałem chyba wszystkich "sandaczowych" metod prowadzenia przynęty gumowej. Mam nad odrą niedaleko miejscowości Milsko 3 ostrogi, na których zawsze były sandacze, i które obłowiłem prawie po centymetrze... Niestety bez wyników. Udało mi się wydłubać tylko jednego niewymiarowego sandacza. Coś najwyraźniej robię źle... tylko co??? Hmmm trzeba będzie chyba na nowo podejść do jesiennego łowienia odrzańskich sandaczy...
...

poniedziałek, 23 października 2017

Trzy wypady wędkarskie w październiku. Porażka z rybami...

Ostatnio przechodzę jakiś swoisty kryzys wędkarski, bo nie mogę nic konkretnego złowić. Październik to ponoć bardzo dobry miesiąc na drapieżniki, ale chyba nie dla mnie.
Zakładając ten blog wędkarski postanowiłem, że będę bez ściemy opisywał wszystko co związane z moimi poczynaniami wędkarskimi, a wiadomo, że gorsze dni też muszą zdarzać się...
...
14.10.2017r - Odra okolice m. Bytom Odrzański
Umówiłem się ze znajomymi z FB, na sandacze. W czwórkę pojechaliśmy na "tajne" głębokie ostrogi i podzieliliśmy się na pary. Ja łowiłem z Patrykiem, który zna tą wodę chyba lepiej niż własną kieszeń. Dokładnie opisywał mi charakterystykę dna każdej miejscówki. Pierwsza ostroga, pierwszy rzut na gumę Cannibal kolor "green tiger" na 15g główce i... ląduje na brzegu sandacz taki na oko 55cm długości. Najwyraźniej zadziałało tzw."prawo frajera" czyli to, że będąc na nowej i całkiem nieznanej sobie wodzie. Trzeba liczyć się właściwie ze wszystkim. Później już niestety nic nie złowiłem... fajnie zacząłem łowienie, a zakończyłem w słabym stylu. Jeżeli chodzi o wyniki kolegów. To Patryk miałem jeszcze tylko ryby na koncie. Mianowicie malutkiego sandaczyka i dwa szczupaczki. Dzień pomimo obecności "przewodników wędkarskich" okazał się niestety mizerny pod względem wędkarskim.
...

17.10.2017r - jezioro Kąpielowe
Z kolegą na łódce. Ja miałem kilka szczupaków na kiju, które spadły mi. Z czego jeden mógł być na prawdę konkretny. Kolega złowił natomiast jednego szczupaka 58cm. Ja zakończyłem dzień z tylko jednym okonkiem na koncie.

22.10.2017r - Odra m. Bytom Odrzański
Zmokłem do ostatniej suchej nitki i nawet jednej ryby nie złowiłem i nie miałem żadnego brania. Jakbym rzucał w studnie...

niedziela, 8 października 2017

Drobne rybki szczupak, bolek sandaczyk - odra Milsko

Pierwszy wypad nad odrę w październiku i... lipa. Skończył się urlop i ryby najwyraźniej przestały mi brać. Dnia 7.10.2017r wyskoczyłem nad odrę w okolicach miejscowości Milsko. Nastawienie bojowe i w głowie tylko jedna myśl - SANDACZ. Może trochę pycha mnie zgubiła, może rzeczywiście nie brały, a może miałem tylko pecha. Faktem jest, że mimo wielkich starań, nie udało się mi wypracować żadnego konkretnego "mętnookiego" i dzień zakończyłem z iście mizernym wynikiem: mały bolek, mały szczupak i mikro-sandaczyk. Co tu więcej pisać? Trzeba podnieść się z tej porażki i przyjąć z podniesioną głową, że w tym "fachu" niepowodzenia po prostu zdarzają się. Nagrałem krótki filmik tego dnia i zapraszam do oglądania...
...

sobota, 30 września 2017

Olbrzymi sandacz 97cm złowiony w Odrze przy porcie w m. Cigacice.

Przedostatni dzień urlopu i bardzo szybki wypad na ujście portu w m. Cigacice. Odra wysoka i łowienie bardzo ciężkie. Na szczęście była ładna stabilna pogoda, a co za tym idzie przy powierzchni co jakiś czas pokazywały się bolenie. Dość szybko przechytrzyłem ponad wymiarowego bolenia na wobler "bolt" firmy "hunter", a następnie skupiłem się na jednak cięższym sandaczowym łowieniu. Guma Cannibal na główce 17gram to było to czego potrzebowałem. Skubnięć sandaczy miałem na prawdę sporo, a tylko jedno branie w opadzie udało mi się wykorzystać i podholować do brzegu takiego sandaczyka ponad 50cm. Później miałem sytuacje z legend wędkarskich z cyklu "zaczep nagle ożył". Mianowicie zaciąłem coś co po chwili dało mi nieźle do wiwatu. Okazało się, że podhaczyłem rekordowego sandacza, którego po zmierzeniu szybko wypuściłem. Miał długości prawie metr (97cm). Później już nic nie łowiłem, bo emocji wędkarskich wystarczyło mi :) Wypad był 29.09.2017r
...

Mój rekordowy sandacz 97cm - 29.09.2017r - ujście portu w m. Cigacice


czwartek, 28 września 2017

Jezioro Dąbie Wielkie - fajny okoń na spinning

Tym razem zawitałem nad Jezioro Dąbie wielkie w województwie Lubuskim. Tak jak przy poprzedniej wyprawie, o wyborze tak nietypowego dla mnie łowiska zdecydował fakt utrzymywania się dość wysokiego stanu wody na odrze. Łódkę wynająłem "za grosze" z racji tego, że jestem członkiem jednego z kół wędkarskich w Zielonej Górze. Na jeziorach bardzo źle mi się łowi. Może przez to, że ciężko jest mi rozpracować łowisko bez posiadania echosondy i łódki z silnikiem. Dlatego w takich miejscach wędkuję sporadycznie. Popłynąłem od razu na drugi kraniec jeziora gdzie było ciekawe wypłycenie. Od pierwszych rzutów miałem już brania drobnych okonków, których nie szło zaciąć. Przezbroiłem moją okoniówkę do metody boczny trok, aby zamiast aktywnie dżigować w poszukiwaniu okoni. Popróbować jednak bardzo leniwego łowienia "na wleczonego" przy dnie. Drobne okonki trafiały się nadal, ale za którymś razem na dość gwałtownym spadzie dna, poczułem dziwny opór, który skwitowałem zacięciem. Po chwili ryba zaczęła walczyć na delikatnym sprzęcie, a ja mogłem cieszyć się ze złowienia okazałego bolenia. Tego dnia niestety przegrałem starcie z trzema szczupakami, które odgryzły mi paprochy przy łowieniu na boczny trok. Najlepszymi przynętami okazały się dwuogonowe twistery firmy "Mann's" tzw."portki" w kolorach moto-oil i odcieniach fioletu. Zapraszam na film z tego dnia :)
...

wtorek, 26 września 2017

Powrót na obrzycę, bo woda wysoka w odrze - 4 okonki

No cóż jak odra wysoka to musiałem poszukać łowiska "rezerwowego". Wymyśliłem sobie, że pojadę nad Obrzycę i połowię w ciekawszych miejscach między miejscowościami Podlegórz i Ostrzyce. Ta woda od dawna nie wzbudza u mnie żadnych emocji. Głównie przez to, że kojarzę łowisko głównie z kilku zawodów spinningowych okręgowych, podczas których o zwycięstwie decydowało często złowienie choćby 3 okonków. Rozpocząłem przy ujściu kanału Bojadelskiego i start miałem na prawdę niezły. Rozłożyłem niechętnie wędkę, aby wykonać kilka rzutów kontrolnych, a tu delikatne skubnięcie i podejrzany opór na wędce. Przyciąłem i tylko zobaczyłem "świecę" takiego około 70cm szczupaka, który odgryzł mi paprocha. Szkoda, że nie miałem kamerki włączonej. Później to wróciło wszystko do "normy" już brania szczupaka nie miałem, ale za to kilka brań okonków z czego 4 sztuki wyjąłem. Co ciekawe większość brań było na obrotówkę, a paproszki były ignorowane... zapraszam na film
...

piątek, 22 września 2017

Nocny sandacz z ujścia portu w m. Cigacice 73cm - magiczne miejsce

Od pamiętnego filmiku z przegraną walką z odrzańskim potworem. Nie łowiłem przy ujściu portu w miejscowości Cigacice. Wczoraj przemogłem się i pojechałem zapolować tam na sandacze. Okazało się, że woda bardzo mocno podniosła się co oznaczało bardzo ciężkie łowienie i raczej małe szanse na sukces. Jak już przyjechałem tam to nie zamierzałem poddawać się i rozłożyłem wędkę i odpaliłem kamerę. Jest to miejscówka, na której prawie zawsze mam sandacza lub kontakt z jakąś "łodzią podwodną". Tym razem nie było widać boleni z wieczora, a ja tylko czekałem aż ściemni się. Po zmroku wypływają pod sam brzeg sandacze i są dość proste wtedy do złowienia. Trzeba być tylko cicho i prowadzić w odpowiedni sposób przynętę. Ja łowię głównie na woblery firmy GLOOG model Nike. Nie pomyślałem, że mogą przydać się wodery, więc stałem na cyplu w zimnej wodzie, która sięgała mi powyżej kolan i to w "trampkach". Jak ściemniło się trochę, dało się słyszeć żerowanie sandaczy i nawet czasami widzieć. Wyszły na żer! Pierw złowiłem malutkiego sandaczyka "kontrolnego", a jak już ściemniło się na dobre.... W wobler uderzył jego większy brat długości 73cm. Szybki dość toporny hol i ryba wylądowała na brzegu. Ryba została zabita i była moją PIĄTĄ w tym, roku zabraną do zjedzenia. Oczywiście znalazło się kilku, którzy mi trochę nawymyślali od najgorszych... zostali zablokowani i chociaż z komentarzami paru osób nie będę musiał się zmagać. Po raz kolejny okazało się, że są jednostki, które żyją w fanatycznej ideologii "c&r" i potrafią tylko atakować uczciwych wędkarzy i obrażać ich. Czytając niektóre komentarze na FB o tym, że np. ryb przeze mnie nie ma w odrze... aż mnie zatkało :) Teraz jak pojadę na ryby nie będzie mi się pewnie chciało zabierać ich i męczyć się później ze skrobaniem i patroszeniem. Przerażające jest to, że z powodu PIĘCIU zabranych ryb w tym roku. Znalazły się osoby, które naubliżały mi od najgorszych. Kilka legalnie zabranych rybek i już "gównoburza"... a kłusownicy oraz "twardogłowi" z PZW mogą spać spokojnie i może podśmiewać się z takich sytuacji...
...

środa, 20 września 2017

W końcu fajny szczupak 77cm z odry m. Brody-Pomorsko.

Nareszcie udało mi się przechytrzyć większego szczupaka, który miał długości 77cm. Odrę między promami w miejscowościach Brody i Pomorsko znam tak doskonale, że prawie pewne było złowienie szczupaka, a jedynym problemem mogło być to, że głównie małe biorą. Ten szczupak bardzo zaskoczył mnie i został zabrany do domu, aby zrobić z niego kolację. Ryby zabieram dość rzadko z nad wody, a jak już to robię, to nie zamierzam się z tym ukrywać. Skoro nie łamię żadnego regulaminu i mam do tego prawo. Niestety znalazła się garstka "fanatyków c&r", którzy przypuścili na mnie zmasowany i dość jednak zabawny atak z powodu tego, że zabrałem rybkę i pokazałem na filmiku moment uśmiercenia jej. Nie zamierzałem gównoburzy wywoływać i prosiłem o nie komentowanie jak się komuś mój styl bycia nie podoba. Jednak te prośby popłynęły w próżnie, a ja poblokowałem osoby, które komentowały w najbardziej chamski sposób mój film na YT i post na FB. Już przyzwyczaiłem się, że wędkarze nie reagują jak PZW ich okrada lub gdy widzą kłusownika, a kogoś kto w ciągu roku zabierze kilka rybek... najchętniej by ukatrupili lub w najlepszym razie "wykastrowali na żywca tępym narzędziem". Tego dnia w sumie złowiłem 5 szczupaków (4 były niewymiarowe). Ten szczupak był czwartą zabraną przeze mnie rybą w sezonie 2017.  Pozdrawiam i zapraszam na film :)
...

wtorek, 19 września 2017

Odra m. Milsko i nadal drobnica...

Nie ma co rozpisywać się zbytnio, bo ten dzień był bardzo słaby wędkarsko i nadal sama drobna ryba mi brała. Trochę przedzierałem się po odrzańskiej dżungli i zakończyłem z mizernym wynikiem czyli 4 niewymiarowe szczupaki i 3 okonki. Takie dni tez muszą się trafiać. Czytelnicy mojego bloga wiedzą już, że obecnie jestem na urlopie i staram się wykorzystać ten czas wędkarsko na maxa...
...

poniedziałek, 18 września 2017

Wypad na odrę w dół od promu w m. Milsko - 4 pistolety, bolek i okoń

Bardzo intensywnie wykorzystuję urlop, że aż muszę na dniach wybrać się do jakiegoś sklepu wędkarskiego, bo mam duże braki w pudełkach z przynętami. Trochę narwałem tego w ciągu ostatnich dni. Tym razem ryby brały bardzo delikatnie i to te większe. Podczas obławiania bardzo dzikich ostróg udało mi się sprowokować do ataku trzy fajne szczupaki (60+), które spadły zaraz po braniu, a nawet już przy samym brzegu gdy przygotowywałem się do podbierania. Większość czasu spędziłem na przedzieraniu się przez istną "dżunglę" niż na łowieniu. Moim zdaniem ryby brały słabo, ponieważ pogoda była trochę "za ładna" jak na szczupaki. Myślę, że jak przyjdzie już prawdziwa jesień to wyniki będą zdecydowanie lepsze. Złowiłem 4 szczupaczki, bolenia i okonia. Wyprawa była dnia 17.09.2017r.
Pozdrawiam
...

niedziela, 17 września 2017

Zawody spinningowe WKS Rapa Zielona Góra 16.09.2017r Odra m. Brody - 1 miejsce

Z powodu braku czasu dopiero teraz udało mi się pojechać na zawody w moim klubie spinningowym. Pierwszy w tym roku start na zawodach WKS Rapa Zielona Góra i od razu co ciekawe 1 miejsce. Te nasze dość kameralne zawody spinningowe odbyły się nad odrą w m. Brody. Łowiliśmy w jednej 5-cio godzinnej turze. Zabrałem ze sobą tylko jedną wędkę pod szczupaki i to było bardzo trafne posunięcie. Już po dwóch godzinach łowienia miałem na koncie komplet, czyli dwa wymiarowe szczupaki (52 i 54cm), a w sumie miałem jeszcze 6 niewymiarowych "pistoletów" i 5 okonków. Poszedłem na ostrogi przed "przepompownią" i tam złowiłem obydwie wymiarowe rybki. Skusiły się na gumę cannibal na 7g główce oraz na obrotówkę "zbój". Sezon 2017 był dla mnie bardzo słaby pod względem "sportowym" i pucharek za 1 miejsce na zawodach "Rapy" chociaż trochę podbudował mnie na duchu. Pierwszego października odbędą się ostatnie zawody w klubie, a ja postaram się na nich wystartować o ile nie będę musiał w tym czasie iść do pracy. Poniżej zamieszczam kilka fotek z tego dnia... Oraz klasyfikację, o miano "wędkarza klubu 2017" w tej klasyfikacji nie liczyłem się, bo nie miałem możliwości startować w zawodach klubowych gdyż zazwyczaj po prostu nie miałem czasu.
...
.
.
.
.

sobota, 16 września 2017

Odra w Cigacicach - Kolejny dzień urlopu i szczupak na patelnię.

Dnia 15.09.2017r pojechałem na ryby nad odrę w górę od "nowego mostu" w Cigacicach. Standardowo starałem się upolować sandacza lub szczupaka. Ci co śledzą mojego bloga i filmiki na YT z pewnością wiedzą już w jaki sposób obławiam ostrogi. Ten dzień wyróżniał się od pozostałych głównie tym, że zabiłem pierwszego szczupaka w tym roku i zabrałem do domu, do zjedzenia. Nie ukryłem tego faktu przed nikim, a nawet na filmiku z łowienie zamieściłem moment z tym jak tą rybkę uśmierciłem. Byłem przygotowany na falę hejtu, a tu niespodzianka... Okazało się, że osoby oglądające moje filmy na YT oraz czytające bloga nie zarzucały mi jakiegoś "mięsiarstwa" i nie atakowały mojej osoby. Bardzo mnie ten fakt ucieszył i zmotywował do dalszych prac nad blogiem i kanałem na youtube.com. Ten odcinek odry charakteryzuje się dość dużą presją wędkarską, a pomimo tego udało mi się wydłubać 5 szczupaków (jeden wymiarowy) oraz 3 okonie. Wrócę tam jak już przyjdzie prawdziwa jesień...
...

piątek, 15 września 2017

Trochę połowiłem, ale małe... Odra w m. Milsko.

Póki mam urlop to staram się jak najczęściej być nad wodą. Dnia 13 września pojechałem nad odrę w górę od miejscowości Milsko. Wiele lat nie łowiłem na tych konkretnie ostrogach. Woda mile mnie zaskoczyła, bo miałem na prawdę sporo brań, a w sumie złowiłem 4 niewymiarowe szczupaki, 4 okonie, 2 bolenie i małego sandacza. Niestety nie udało się wyholować mi żadnej okazałem ryby. Mieliłem tylko drobnice z nadzieją na to jedno konkretne branie, którego nie doczekałem się. W wodzie panuje jeszcze lato i podejrzewam, że większe szczupaki oraz sandacze zaczną intensywniej żerować wraz z pierwszymi przymrozkami w nocy. Skuteczna okazała się obrotówka typu "zbój" oraz jak zwykle gumy cannibal od firmy savage gear. Zapraszam na filmik z tego łowienia...
...

czwartek, 14 września 2017

Zawody "Zakończenie Sezonu" - Odra m. Brody 10.09.2017r oraz wyniki grand prix okręgu 2017

Tak jak już wspominałem na łamach mojego bloga wędkarskiego. W związku z sporymi trudnościami związanymi z organizacją opieki dla córki. Postanowiłem zrezygnować ze startu w tych zawodach. Post jest pisany w celach informacyjnych i na potrzeby mojego archiwum z wynikami zawodów spinningowych w moim okręgu, a poza tym i tak nie miałem już szans na jakąś dobrą pozycję w klasyfikacji Grand Prix, więc nie zależało mi zbytnio na starcie w tej imprezie. Przeglądając tabelę z wynikami najbardziej rzuca mi się w oczy wynik kol. Grzegorza Woźniczka, która pokazał po raz kolejny, że potrafi po mistrzowsku obchodzić się z łowieniem okoni i zrobić nimi przyzwoity wynik, który dał mu zwycięstwo. Co ciekawe na czołowych lokatach same "grzegorze". Kolejną rzucającą się w oczy kwestią jest start tylko jednego juniora co nie wróży dobrze przyszłości spinningu w moim okręgu. Na sam koniec jeżeli chodzi o te zawody. Pragnę zwrócić uwagę na bardzo mizerną frekwencję w kategorii seniorów. Dziwi mnie fakt, że tak mało osób porusza fakt powolnego ginięcia wędkarstwa sportowego spinningowego. Pamiętam czasy jak przy starcie 50 zawodników można było dziwić się "co tak mało osób przyjechało", a teraz na ostatnich zawodach zaliczanych do Grand Prix Okręgu Zielonogórskiego wystartowało... tylko 21 seniorów. Przy takiej frekwencji nawet zwycięstwo za pewne nie smakuje tak jak na imprezach sprzed choćby kilkunastu lat. Czasami wydaję się mi nawet, że ten spinning jest "kulą u nogi" dla władz w okręgu, którym chyba nie na rękę jest organizowanie zawodów spinningowych, które wymagają większego nakładu pracy i środków. Choćby takich jak ilość sędziów czy większy teren zawodów. Ci co nawet odważyli się na starty mogą często szybko zniechęcić się, bo organizacja budzi wiele zastrzeżeń. Wymienię tylko kilka z tego sezonu:
- za mała liczba sędziów, na których czeka się bardzo długo, a czasami można nawet nie doczekać się i trzeba koniecznie brać do nich nr telefonu
- organizacja pierwszych zawodów 1 maja na prawie "powodziowej" wodzie gdzie trzeba było czasami walczyć o życie
- dopuszczenie do łowienia port w Cigacicach na zawodach 1 maja co nigdy się nie zdarzało, a co za tym idzie część zawodników nie miała nawet żadnych przynęt do łowienia okoni w porcie, a w tych warunkach była to chyba najsensowniejsza taktyka
- na zawodach w m. Przewóz okazało się, że na terenie zawodów jakieś koło ma już zawody spławikowe, na które dostało pozwolenie od okręgu... śmiech i zostawię to bez komentarza
- samowolne wydłużenie sektora zawodów w Przewozie bez jakiej kolwiek oficjalnej informacji
- nie wypraszanie spławikowców z terenu zawodów... ja sam na zawodach w Cigacicach wylosowałem ostrogę co już ktoś na spławik łowił i miał zarzucone gruntówki (jest to łamanie zasady równych szans dla każdego zawodnika)
- takie grzeszki można wymieniać w nieskończoność i nie ma co dziwić się, że jest jak jest...

Poniżej zdjęcia z najlepszymi z zawodów "zakończenie sezonu" oraz tabele z wynikami z zawodów i klasyfikacją Grand Prix.
...
najlepsi na zawodach "zakończenie sezonu" 10.09.2017r  Odra m. Brody
WYNIKI KLASYFIKACJI GRAND PRIX OKRĘGU ZIELONOGÓRSKIEGO W SEZONIE 2017 W KATEGORII SPINNING


wtorek, 12 września 2017

Pierwszy wypad na urlopie w 2017r - Odra Nietków 6 szczupaków

Urlop czas zacząć! Oczywiście nie dam rady nawet w połowie jeździć tak często jakbym chciał, ale postaram się wykorzystać ten czas w miarę intensywnie wędkarsko. Nad odrą wyczuwam już pierwsze symptomy nadchodzącej jesieni, więc pora chwycić za mocniejszy sprzęt i zapolować na rybki z zębami takie jak szczupaki i sandacze. Nad odrą w okolicach miejscowości Nietków łowiłem pierwszy raz w życiu. Nowa woda i idące za tym nadzieje. Zacząłem z wykopem, bo bardzo szybko upolowałem szczupaka długości 73cm, który miał być zabrany z łowiska w celach konsumpcyjnych. Nie wiem czy sumienie, czy jednak zwykłe lenistwo wygrało ale rybę jednak wypuściłem z powrotem do wody. Kolejny wymiarowy szczupak miał pójść na patelnie. Odra zweryfikowała moje plany i obdarzyła mnie wieloma szczupakami i sporą ilością brań. Ryby były jednak nie wymiarowy i dlatego wypuściłem je. Miałem dostać metkę "mięsiarza", a tu niespodzianka i nie wyszło mi :) A zresztą wszystko zarejestrowałem na filmiku... Zapraszam do oglądania :) Tradycyjnie już zachęcam do subskrybowania mojego kanału na Youtube i komentowania. Pozdrawiam
...

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Zawody "Puchar Jesieni" - 27.08.2017r Odra m. Radnica - "odwróć tabelę, Zagdański na czele"

Dobra mogę już kończyć sezon jeżeli chodzi o starty w zawodach spinningowych. Impreza zorganizowana nad Odrą w m. Radnica na pewno zostanie mi długo w pamięci. Na cel obrałem ostrogi w pobliżu miejscowości Gostchorze, gdzie powinienem bez problemu złowić jakiegoś bolenia czy coś w tym stylu. Spacer trwał 30 minut i jak podejrzewałem bardzo mało osób poszło w te rejony, więc zająłem pierwszą ostrogę, na którą było dobre wejście (nie lubię przedzierać się przez dżunglę). Na szerokim przelewie zauważyłem jak kilka razy kleń spławił się oraz nawet bolenia, który zagonił na wypłyceniu w klatce. Dyskretnie zająłem miejscówkę na szczycie główki i posłałem smużaka... Kilka rzutów i widzę jak kleń podnosi się do przynęty i po chwili zawraca. Chwile później sytuacja powtarza się. Robię swoje aż w końcu klenik uderza w przynętę i czuję go chwilę na kiju. Spadł... Dobra odpuściłem chwile przelewowe łowienie i pomachałem sobie w klatce za okonkiem. 30 minut i wyjmuję koło 20 okonków, którym do wymiaru ochronnego brakowało od 5cm do dosłownie 2mm. Zabawa była, ale najwyraźniej nie prowadziłaby ona mnie do jakiegoś dobrego wyniku na zawodach. Na napływie ostrogi, na bardzo płytkim piaszczystym wypłyceniu dało się zaobserwować kilka razy jak boleń przepływał przy samej powierzchni, a czasami nawet z furią zaatakował ławicę uklei. Lubię takie sytuację... Sprawdzony boleniowy wobler firmy OLEIX poleciał daleko w miejsce gdzie najczęściej widziałem bolka. Boleń raz chyba dostał "po plecach", bo czułem rybę na kiju, ale raczej nie po braniu. Serce mi mocniej zabiło gdy widziałem jak Rapa płynęła za przynętą i przy samym brzegu mocno przyspieszyła, aby chwycić mój sprawdzony wobler. Rumor straszny i gejzer wody, a po ułamku sekundy wobler wylądował na brzegu. Minęły już dwie godziny, a ja nadal na zero. Trochę przerażało mnie to, że na każdej ostrodze miałem brania kleni z powierzchni, które uderzając w smużaka nie chciały zaciąć się. Były to raczej ledwo wymiarowe klonki, które nie mogły zassać całej przynęty i prze co były prawie nie możliwe do zacięcia. Cierpliwość kończyła się, aż tu nareszcie smużaczek zniknął a ja poczułem wyraźny opór na wędce. Klenik miałem długość 28cm i był pierwszą moją rybką. Prawie godzinę czekał w siatce, aż w końcu wypatrzyłem sędziego (darłem się też kilka razy za nim) zmierzył rybkę, a ja wziąłem od niego nr telefonu, aby ta sytuacja z długim oczekiwaniem na zmierzenie rybki. Nie powtórzyła się już. Na kolejnej główce wyjąłem kolejnego trochę ponad wymiarowego klenia. Sędzia tym razem był blisko i szybko do mnie przyszedł. No i stało się coś, że aż chciałem krzyknąć do samego siebie "AMATOR!!!", bo siatka była pusta... nie mam pojęcia jak do tego doszło. Przeprosiłem sędziego za tą moją gafę. Kolejne przelewy i na prawdę sporo brań kleni z powierzchni, których nie mogłem zaciąć. To był najwyraźniej nie mój dzień. Zrezygnowany postanowiłem, że godzinę przed końcem zawodów pobawię chociaż z okonkami na gumkę w klatce. Kilka niewymiarowych okonków i coś konkretniejszego melduje się na kiju. Musiałem aż przecierać oczy ze zdumienia, bo na brzegu wylądował 40cm kleń, który wziął na dwugonowego twistera moto-oil na główce 4 gramy, a branie nastąpiło w samym rogu, na stojącej wodzie przy dnie. Bardzo mocno przyfarciłem tym kleniem. Tak więc zakończyłem łowienie z wynikiem dwa klenie 28 i 40cm. Co dało mi ostatecznie dopiero 21 miejsce w zawodach. Ten sezon tym samym został przeze mnie spisany już na straty i na ostatnich zawodach w tym roku nie będę startował. Każdy mój start w zawodach wymaga ode mnie dużo gimnastyki, aby załatwić wolne w pracy i opiekę dla córki. Jak nie mam już szans na dobry wynik w GP. To wole sobie odpocząć i jeździć do końca roku prywatnie w te dni gdy mi po prostu pasuje, aby pojechać nad wodę. Poniżej zdjęcie z najlepszymi tego dnia oraz tabela z wynikami...
...
Najlepsi "puchar jesieni" odra m. Radnica 27.08.2017r


środa, 16 sierpnia 2017

Odra w m. Kłopot - Boleń 70+

Dnia 15 sierpnia pojechałem ze znajomym na rybki nad odrę w okolicach miejscowości Kłopot. Mamy tam "parę" kilometrów, więc zdecydowałem się, że nie będę ganiał za drobnicą, a spróbuję złowić coś większego. Początkowo na cel obrałem sandacze, które jednak z powodu braku brań i ewidentnie za wysokiej temperatury jak na te ryby. Znudziły mi się szybko i jednak uznałem, że spróbuje łowić bolenie, które zdradzały chociaż co jakiś czas swoją obecność. Nie był to łatwy przeciwnik, który kilkukrotne odprowadzał mi tylko sprawdzony boleniowny wobler nie atakując go. Jak to często z odrą bywa, potrafi bardzo szybko zrehabilitować się za godziny bezowocnego spinningowania. Tym razem ta stara wędkarska prawda znowu się sprawdziła. Słońce było już wysoko, a ja odczuwałem już spore zmęczenie i nieodpartą ochotę, aby wracać do domu. Aż tu nagle zobaczyłem kolejnego bolka, który zagonił "w klatce". Kilka rzutów i bardzo mocne branie, które od razu obudziło mnie z wędkarskiego letargu. Łowiłem na żyłkę 0,20mm i w końcu mogłem usłyszeć dźwięk wybieranej jej z kołowrotka przez walczącą rybę. Znajomy spytał się "czy chcę podbierak?". Odpowiedziałem, że "nie", bo ryba nie wydawała się jakaś okazała. W końcowym etapie holu jak boleń już pokazał się przy powierzchni. Znajomy pomógł mi i podebrał ją. Rapa po zmierzeniu "w powietrzu" miała około 72cm. Szybkie zdjęcie i wróciła do wody, a my powoli szykowaliśmy się, aby kończyć łowienie i wracać do domu.
...

Boleń 70+ - Odra m. Kłopot 15.08.2017r

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Zawody "Puchar Wiceprezesa" - Odra m. Brody 13.08.2017r - 6 miejsce

Ostatnia tura zawodów spinningowych o Mistrzostwo Okręgu, odbyła się nad odrą w m. Brody. Była to impreza o nazwie "Puchar Wiceprezesa ds sportu". Z przykrością stwierdzam, że wystartowało tylko 28 seniorów. Taka frekwencja jest moim zdaniem porażką i świadczy o nie najlepszym promowaniu i charakterze odbywania się imprez sportowych w moim okręgu PZW. Nie ma co się dziwić, że co roku jest gorzej. O tym jednak nie zamierzam pisać, bo kto jest chociaż trochę w temacie. To wie o co mi chodzi. Wracając do mojego startu w tej imprezie spinningowej... Pogoda była "w kratkę" ni to upał, ni to chłód. Momentami mocno wiało, a stan odry jednak umiarkowany. Wylosowałem główkę nr 10 czyli tzw. "elkę", na której łowiłem pierwsze 30 minut zawodów. Udało mi się zachęcić do wyjścia, do smużaka dwie przyzwoite rybki z czego jedna spadła mi po widowiskowym braniu, a druga odprowadziła tylko przynętę przy powierzchni. Moim zdaniem były to bolenie. Postanowiłem pójść jednak na sam koniec sektora, na bardzo atrakcyjne ostrogi przed kanałem Nietkowickim. Marsz trwał tam prawie godzinę, bo po drodze obłowiłem "na szybko" kilka atrakcyjnych miejscówek (bez wyników). Po dotarciu na miejsce zacząłem bardzo szczegółowo obławiać przelewy z nadzieją na jakiegoś klenia. Łowiłem głównie na wobler Horn firmy Hunter. Nie miałem absolutnie żadnego brania, a nawet nie zaobserwowałem, aby żerował boleń. Rzucałem jak w studnię. W akcie rezygnacji sięgnąłem po żółte "portki" firmy Mann's i zacząłem rzucać w klatce za okoniem. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu już w pierwszych rzutach wyjąłem okonia 23cm i mogłem podbudować się chociaż tym, że nie zakończę "na zero". Tylko to jedno branie pasiaka miałem. Za to przy samym warkoczu na tego samego paprocha zaciąłem coś konkretnego, co mi po chwili spadło z kija. Oczami wyobraźni widziałem szczupaka, który bardzo delikatnie był zacięty za samą wargę. Do końca zawodów zostało już około pół godziny, a ja zauważyłem dość podejrzane zachowanie drobnicy na odpływie przy samych kamieniach, jakieś dwa metry przed warkoczem. Coś najwyraźniej żerowało na "sieczce" (malutkim narybku). Chwyciłem po mój zestaw pod klenie i zacząłem rzucać wzdłuż ostrogi, moim kochanym "hornem 3,3cm", po którymś rzucie jak już wyciągałem przynętę z wody pod samą szczytówką... aż mi serce stanęło, bo za woblerkiem wyłonił się boleń, który zostawił tylko gejzer na powierzchni. Nie trafił... Kolejny rzut wykonałem już bez jakiekolwiek wiary, a tu nagle czuję jak coś "siadło" na moją delikatną wędkę pod klenie i bardzo szybko wybiera kolejne metry żyłki 0,14mm. Kilku minutowy emocjonujący hol i moglem pewnie podebrać okazałego bolenia. Sędzia stwierdził długość ryby 63,5cm. Byłem bardzo szczęśliwy, bo tym razem odra była dla mnie łaskawa. Liczyłem po cichu na wysoką lokatę. Ostatecznie zdobyłem 6 miejsce w tych zawodach i w końcu mogłem znaleźć się na pamiątkowym zdjęciu oraz oczywiście odebrać bon na zakupy w okolicznym sklepie wędkarskim. Mocno narobiłem się tego dnia z wędką i osiągnięty wynik zadowolił mnie. Wiadomo fajnie byłoby znaleźć się na podium, ale na to jeszcze może przyjdzie czas w tym sezonie... ;)
...
^6 miejsce - Puchar Wiceprezesa - Odra m. Brody 13.08.2017r
tabela z wynikami

piątek, 11 sierpnia 2017

Powrót do portu i przegrana walka z okazałą rybą...

Dnia 10.08.2017r znowu pojechałem pospinningować nocą do portu, ale tym razem od strony opaski. Nie byłem sam nad wodą i jeszcze dwie osoby wybrały się też na nocne spinningowanie. To jednak nie jest ważne, bo w ciemnościach przegrałem walkę z czymś na prawdę dużym. Prawdopodobnie był to olbrzymi sandacz... zresztą zobaczcie sami :)
...

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nocny sandaczyk i boleń z ujścia portu Cigacice

Środek tygodnia, a ja z wieczora w porcie przy miejscowości Cigacice. O ile jak było jeszcze widno nie liczyłem na jakieś specjalne wyniki. To po zapadnięciu zmroku mogłem spodziewać się boleni i sandaczy, bo znam doskonale to łowisko i po prostu wiem jak i kiedy żerują tam ryby. Ten wypad wędkarski utwierdził mnie tylko w tym, że wiem o czym mówię. Nocą dało słyszeć się żerowanie ryb od strony napływu przy "cyplu".... To musiały być sandacze, albo bolenie. Łowiłem tradycyjnie na wobler Gloog model Nike. Oczywiście zabrałem ze sobą kamerę i dlatego zamiast rozpisywać się, zapraszam na krótki film z tego wypadu :)
...

środa, 26 lipca 2017

XXIII Puchar Lata - zawody spinningowe - Odra w m. Cigacice 23.07.2017r - pechowiec jestem

No to nie mam najlepszych wieści dla czytelników mojego bloga. W zeszłą niedziele wystartowałem w kolejnych zawodach okręgowych, które były na odrze w Cigacicach. Tradycyjnie nie dane było mi wystartować wypoczętym, bo od razu po nocnej zmianie w pracy, pojechałem na tą imprezę spinningową. Lekko podwyższony stan wody rokował bardzo dobre wyniki. W zawodach wystartowało 38 seniorów i 4 juniorów. Zawody spinningowe "Puchar Lata" to dość prestiżowa impreza i dlatego dziwię się, że była aż tak mała frekwencja. Byłem technicznie i mentalnie przygotowany do tego, że będę punktował około wymiarowymi kleniami, a jak pojawi się żerujący boleń to spróbuję dopiero wtedy go dorwać. Po ostatnich opadach deszczu dojazd do główek był mocno utrudniony i pewnie dlatego z miejsca zbiórki widziałem tylko jedną ostrogę zajętą przez grunciarza. Wylosowałem ostrogę o numerze 16... Hehe pech chciał, że to właśnie na tej główce był spławikowiec :) Niby bardzo ważne zawody, a ja już na starcie byłem na gorszej pozycji, bo rybki pewnie były przepłoszone przez kolegę, który na szczęście zwinął chociaż jedną gruntówkę jak go poprosiłem o to, aby móc przez pierwsze 30 minut zawodów porzucać chociaż przy warkoczu. Widziałem, że drobnica oczkuje przy powierzchni i jest co jakiś czas rozpędzana przez drapieżniki. Bardzo dobrze to wróżyło. W ciągu pierwszych 10minut łowienia na smużaka zauważyłem jak coś sporego podniosło się do powierzchni. Nogi jak z waty, a ryba przy samym woblerku zrobiła nawrót. Miałem taką sytuacje w sumie 3 razy i jestem pewien, że jakbym tylko wyjął te ryby to byłbym na podium. Smużak tak mnie wkurzał, że założyłem mini obrotówkę firmy Lukris. Miałem jedno branie, ale za to na brzegu wylądował ledwo wymiarowy kleń, więc już nie byłem na zero. Na jednej z ostróg zaczął ganiać boleń na samym szczycie przy warkoczu. Posłałem mu sprawdzony wobler firmy Oleix i jakiś metr od brzegu uderzył mi z wielką furią w przynętę. Co zaowocowało gejzerem na powierzchni wody i widokiem płetwy ogonowej, która machnęła mi na do widzenia. Skurkowaniec nie zaciął się!!!! To już było za dużo na moje nerwy i musiałem odpocząć. Pogoda psuła się i zrobiłem kilka rzutów kontrolnych za okoniem. Dało mi to wymiarowego pasiaka i drugą rybę na mojej karcie startowej. Jakieś dwie godziny przed planowym końcem łowienia, złożyłem wędkę i poszedłem zdać swoją kartę do kapitanatu. Spowodowane było to bardzo złym moim samopoczuciem i bólami w klatce piersiowej, które były pewnie spowodowane brakiem snu i skrajnym wymęczeniem wynikającym z tego. Upał to tylko spotęgował. Ostatecznie zająłem dopiero 17 miejsce co mocno mnie przygnębia. O dobry wynik dosłownie otarłem się i mogę tylko starać się przeanalizować ten dzień i wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość. Te odprowadzania smużaka bardzo mnie zastanawiają, bo zazwyczaj następuje "cmoknięcie" w przynętę i dopiero wtedy ewentualnie spudłowane zacięcie. Tego dnia przyglądały się tylko tej przynęcie i nie decydowały się na atak. Na koniec wspomnę, że zwyciężył mój dobry znajomy Grzegorz Woźniczka, który co tu dużo pisać.... zmiażdżył swoim wynikiem konkurencje. Poniżej kilka zdjęć i tabela z wynikami z zawodów.
...

P. S.
Na następnych może wypadnę lepiej ;)